fbpx
Myślorysy

Myślorysy

Moje zdanie na dziś:
Zdrowiejemy, kiedy skupiamy się na rzeczywistości, która nas otacza. Chorujemy, kiedy kurczowo trzymamy się własnych fantazji.
(z książki “Kłamstwa, którymi żyjemy ” J. Frederickson)

Lubię moją rzeczywistość i zmiany, które sie dzieją jak odpuszczam 😍

Może kogoś zainspiruje 🙂

Pięknego dnia! 🌺

Grafika od Myślorysy 😍

Lęk – tak dużo się o nim mówi, tak dużo już wiemy, a jednak… potrafi nas zatrzymać na całego.

Lęk – tak dużo się o nim mówi, tak dużo już wiemy, a jednak… potrafi nas zatrzymać na całego.

Lęk – tak dużo się o nim mówi, tak dużo już wiemy, a jednak… potrafi nas zatrzymać na całego.

Ba! potrafi nawet spowodować, że robimy krok w tył lub kręcimy się w kółko.

To, co ostatnio mocno ze mną zarezonowało to stwierdzenie, które pojawiło się na warsztacie Ania Stoitsi (wielkie dzięki za to zdanie klucz!), że uczucie lęku dotyczy przyszłości, że nie jest osadzone w teraźniejszości. Dotyczy to wszystkich obszarów zarówno tych związanych ze zdrowiem, relacjami, ale też obszarów zawodowych czy biznesowych.

Najczęstszy lęk w prowadzeniu albo myśleniu o własnej firmie krąży wokół pytań:
– czy zarobię?
– czy to, co proponuję jest wystarczająco dobre?
– czy ja jestem wystarczająco dobra w tym, co robię?
– czy sobie poradzę?
– czy to jest to, czym mam się zajmować?
– a co jeśli pójdzie coś nie tak?

Tych pytań jest o wiele więcej i czasem mnożą się w nieskończoność. Z jednego wynika kolejne i kolejne… I wprost genialnie nas zatrzymuje przed pójściem dalej. Czasem nawet boimy się popatrzeć, nie mówiąc o decyzji, o działaniu.
Jak widzicie, wszystkie te kwestie dotyczą przyszłości – coś się jeszcze nie zadziało, nie dzieje ale my już tam jesteśmy i to w jaki sposób! Jak do mnie to dotarło to miałam takie „wow, nieźle”.
Dlatego tak istotna jest uważność na tym co tu i teraz, tylko to się liczy. Nie wykluczam planowania i kreowania, bo to bardzo ważny fragment w prowadzeniu własnej firmy, ale warto do tego podejść zupełnie inaczej.
Mamy wolną wolę, wybór. To My kreujemy naszą rzeczywistość poprzez swoją energię. Myśli są energią. Dlatego w momencie, kiedy łapie Cię uczucie lęku to wróć do tu i teraz, uwolnij go i podejmij decyzję, przejmij stery i bądź odpowiedzialna za swoją przyszłość. Uwolnij to kurczowe przywiązanie do przekonań, do doświadczeń (często nie swoich!).
To co jest w nas, w środku to kreujemy (odbijamy) w naszej rzeczywistości.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby zaprzeczać i udawać, że go nie ma, zamiatać, chować do środka etc. – to wszystko super przykrywki, które nic nie wnoszą, nic nie zmieniają (no może zmieniają tyle, że odkłada się on w postaci chorób).
Jeśli jeszcze wciąż krążysz wokół myśli lękowych to polecam jedno zdanie, które mi bardzo pomaga i wiem, że wiele dobrego przynosi moim klientkom. Najprostsze zdanie pod słońcem: W MOIM ŚWIECIE, W RZECZYWISTOŚCI, KTÓRĄ STWARZAM JESTEM BEZPIECZNA. Tylko tyle i aż tyle. Na dzień dobry, na dobranoc, w każdym momencie kiedy poczujesz dyskomfort. To nie cuda, to działanie energii niosącej transformację 🙂

Spróbujcie 🙂

***********************************************************************

Jeśli myślisz o własnej firmie, ale wciąż wstrzymują Cię różnego rodzaju myśli, przekonania i odczucia lęku to zapraszam na kurs Planuję i otwieram firmę w rytmie Duszy. Tam oprócz planowania bardzo konkretnych działań i rozpisywania planu, będziemy uwalniać wszystkie myśli i emocje, które nas nie odżywiają, które nas blokują przed podjęciem kolejnych kroków i przed wyjściem do świata ze swoimi darami, potencjałem, talentem.

A do 6 grudnia obowiązuje promocyjna cena  Serdecznie zapraszam!
Więcej informacji: https://www.facebook.com/events/582882832564761/

Biznesowy Krąg Kobiet – spotkanie Świąteczne już 18 grudnia

Biznesowy Krąg Kobiet – spotkanie Świąteczne już 18 grudnia

Dobry wieczór Kochane <3

Późno już, ale wrzucam świeżutką informację o świątecznym spotkaniu Biznesowego Kręgu Kobiet na które Was serdecznie zapraszam!

Liczba miejsc ograniczona, dlatego ogromna prośba o wcześniejsze zapisy 🙂

Już przebieram nóżkami i nie mogę się doczekać.

Będzie wesoło, kolorowo, pachnąco i smacznie 😀

Zapraszam!

https://www.facebook.com/events/579777869452059/

Druga edycja kursu “Planuję i otwieram firmę w rytmie duszy”

Druga edycja kursu “Planuję i otwieram firmę w rytmie duszy”

Witajcie Kochane 😀

Oto jest! Kolejna edycja kursu on – line. Tytuł nieco zmieniony, bo już wiem, że to zdecydowanie coś więcej niż pisanie biznesplanu 😉

Wzruszam się, bo to właśnie moja praca w rytmie Duszy – odżywia mnie i karmi. Chcę się dzielić tym co we mnie w środku, swoimi doświadczeniami i wspierać innych w drodze, w budowaniu własnej firmy.

Serdecznie Was zapraszam <3

Jeśli znacie kogoś, kto byłby zainteresowany to przekażcie dalej – dziękuję <3

https://www.facebook.com/events/582882832564761/

Od czego zacząć chcąc pracować w rytmie Duszy?

Od czego zacząć chcąc pracować w rytmie Duszy?

Skąd będę wiedzieć, że to właśnie głos mojej Duszy?
Jak mam zaufać intuicji?
Jak dowiedzieć się co jest moim talentem, geniuszem?

Te pytania zadaje sobie wiele osób. Czasem radzą się innych. Ja w swojej pracy często je słyszę. Nie ma jednej recepty, zasady jak znaleźć odpowiedzi, ale na pewno warto skorzystać z podpowiedzi. Kilkoma chciałabym się z Wami podzielić – z własnego doświadczenia, osobistych przeżyć.

Najważniejszym krokiem to chęć samopoznania i podjęcie kroków, które Was do tego poprowadzą. Tak naprawdę to sobie przypominamy kim jesteśmy, a nie poznajemy J
Kiedy wyruszamy w drogę w głąb siebie musimy pamiętać, że tam w środku jest wiele piękna, cudownych emocji, wzruszających wspomnień, budujących doświadczeń, ale też sporo tych mniej wygodnych obrazów, odczuć , przeżyć, przekonań. Ale to też My. Spotkanie z tym wszystkim jest najlepszą podstawą do tego by pójść dalej, by dotrzeć do tego pierwiastka w naszej Duszy, która chce bardzo wyjść do Świata. Tak, ten pierwiastek to dla mnie właśnie talent, geniusz, potencjał.

Są na tej drodze przeszkadzajki różnego rodzaju – wszystkie one są wytworem naszej głowy, naszego ego. I nic dziwnego – to wszystko może wydawać się nowe, nieznane, a nasze ego się przed takimi nowościami bardzo broni.  W związku z tym powstaje lęk przed wyjściem dalej, z tej tzw. strefy komfortu. Czasem towarzyszy temu poczucie, że umrę jak to zrobię, albo świat się skończy. I tu Cię zaskoczę – nic takiego nie będzie miało miejsca. Przerabiałam to wiele razy. Pracowałam nad sobą, rozwijałam się (nadal to robię, żeby nie było :P) i dochodziłam do momentu, kiedy nie mogłam sięgnąć dalej. Dziś już wiem, że ze strachu, lęku, wstydu i innych blokujących emocji.

Ja z tych istot, które po dotarciu do muru mają za chwilę jakiś porządny kryzys – taka forma zmuszenia do zajęcia się tematem. Nie mówię tu tylko o kryzysach egzystencjalnych, ale takich mocno sprowadzających na ziemię.

Rok temu byłam w Peru, wchodząc na Wayna Picchu (trasa zwana schodami śmierci) doszłam do punktu swojego wówczas najsilniejszego poczucia lęku o życie. Tak bardzo bałam się pójść dalej (bałam się, że spadnę, bo trasa była niezwykle trudna), że mnie sparaliżowało. Wiedziałam, że nie mam też żadnego wyjścia, nie było jak zawrócić. Stałam z totalnym brakiem zaufania do swojego ciała, trzęsłam się cała, a z oczu płynęły łzy. Moja głowa usnuła historię,  że nie dam rady, a ja w tą historię uwierzyłam. Ten lęk narastał i narastał. Stałam w miejscu i powtarzałam sobie, że bardzo się boję. W którymś momencie poczułam, że ten lęk tak mną owładnął, tak mnie zalał, że…. Zrobiło mi się nagle wszystko jedno. To poczucie braku wyjścia i totalnego paraliżu nagle okazało się błogosławieństwem. Pojawiło mi się odpuszczenie – pomyślałam, że jak spadnę to będzie tylko oznaczało, że właśnie tu miałam zakończyć swoją przygodę zwaną życiem, w tym wcieleniu i  że…. co z tego? Poczułam, że im silniej pragnę dać radę tym bardziej ta możliwość dania rady się ode mnie oddala. I nagle puściło wszystko. Ciało się nawet nieco wiotkie zrobiło, ale na tyle w sile, że ruszyłam… Doszłam na górę, potem jeszcze zeszłam w dół (tą samą trasą) i … to był jeden z momentów mojej transformacji. Miałam poczucie, że narodziłam się na nowo trochę. Do dziś wiem, że ta historia przyspieszyła mój proces samopoznania, pogłębiania kontaktu z Duszą. Wróciłam inna i wdzięczna za to doświadczenie i wdzięczna sobie za uważność czym ono dla mnie było.

Pół roku później kolejne bardzo mocne doświadczenie o którym tu teraz nie będę pisać, ale kolejny krok, kolejny kryzys, który okazał się potencjałem do rozwoju.

Dziś wiem, że te sytuacje, doświadczenia uczą mnie zaufania do siebie, uczą kontaktu z tym, co głęboko w środku, moją esencją. Wiem, też i decyduję, że nie muszę mieć już tak silnych przeżyć, żeby być uważną  i być w kontakcie ze swoją Duszą. Uwalniam wszystkie emocje, które mi nie służą. Transformuję, zmieniam przekonania, które blokują mnie przed działaniem, wchodzeniem na kolejny poziom samopoznania, budowania relacji, prowadzenia biznesu.

Kiedy podejmiesz decyzję i będziesz w gotowości do spotkania ze sobą samą, to wszystko inne się wyjaśni, wyklaruje. To piękna przygoda, w której nie będziesz miała już żadnych wątpliwości kim jesteś, co możesz zaoferować światu i w jaki sposób to zrobić. Odpowiedzi będą swobodnie płynąć i ustawiać Cię w najlepszym na ten moment miejscu.   

Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia w procesie odszukiwania swojego potencjału, talentu, geniuszu, albo czujesz, że go odnalazłaś, poczułaś, ale coś blokuje by wyjść z nim do świata (chociażby poprzez zaoferowanie usług, stworzenie własnej firmy w ramach której będziesz mogła się dzielić swoimi darami z innymi) to serdecznie zapraszam do wspólnej podroży.