fbpx

Wstałam dziś w rytmie slow, mimo że weekend był wyjazdowo – relaksacyjny i wstępnie planowałam działać już od 5 30. Ale tak od rana sobie myślę, że to piękne móc robić w swoim rytmie, według swoich zasad.

Często słyszę – jak to pracujesz w niedzielę?

A no tak, to wczoraj od 18 do 23 pracowałam, tworzyłam, kreowałam i nawet miała randkę z budżetem😍😍

Pytanie z jakiej przestrzeni to robimy – czy z musu/przymusu, poczucia bycia ofiarą własnego życia, na straconej pozycji w relacji z czasem, ograniczona przez wykonywanie pracy….
czy z radości tworzenia, kreacji, głębokiego oddechu, poczucia pięknego doświadczania życia. Wtedy nie ma znaczenia czy to poniedziałek 7 rano czy niedziela 23.

Pamiętajcie, że nie musimy dostosowywać się do wszystkich przekonań panujących w społeczeństwie, zasad, reguł, wchodząc w energię ciężkości, oporu, ograniczonej wolności. Najwięcej zależy od naszego myślenia, odczuwania – stwarzamy od środka na zewnątrz 

Oczywiście, że są pewne kwestie, które wydają się być dla naszego umysłu nie do przeskoczenia jak: dziecko na 8 do szkoły zaprowadzić, do 10tego zapłacić Zus etc. ale w tym również można pięknie i z lekkością się poruszać. Ja doświadczam tego coraz bardziej i mimo, że coraz rzadziej mam spinającą zadyszkę to efektywność moja wzrosła 

A w weekend doświadczyłam niezwykłej możliwości rozciągania czasu (który opisałam w grupie warsztatowej) i miałam potwierdzenie o naszych nieskończonych możliwościach 

Bardzo polecam eksperymentowanie w pracy z przekonaniami i energią 

Pięknego dnia 

Asia Kubrakiewicz

Ps. W związku z tym, ze we Wrocławiu słonka dziś brak i raczej szarawo to pomyślałam, że rozświetlę nam tu przestrzeń odpowiednim zdjęciem